My name is Natsume. Murakami Natsume.

My name is Natsume. Murakami Natsume.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

My name is Natsume. Murakami Natsume.

Pisanie by Gość on 10/12/13, 11:54 pm


Tonbo, kamon klanu Murakami


Imię i nazwisko: Murakami Natsume
Wiek: 18 lat
Profesja: Samuraj
Status: Samuraj (lider klanu*)
Wygląd:

Ile głów, tyle gustów, więc ciężko byłoby określić, komu Natsume wyda się zniewalająco przystojny, komu piękny, a komu zaledwie atrakcyjny. Faktem jednak jest, że w każdym miejscu, które zdążył odwiedzić, jeśli tylko były tam kobiety, umiał zjednać sobie ich uwagę. Nie tyle z racji wyglądu, co emanującej od niego aury i sposobu bycia.
Natsume jest wysokim jak na Japończyka, bo mierzącym sobie 174 centymetry młodym mężczyzną o szczupłym, wyćwiczonym ciele i nienagannie prostej sylwetce. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że bynajmniej jego głównym zajęciem nie jest parzenie herbaty. Ma umiarkowanie szeroką klatkę piersiową i wyćwiczone, harmonijnie umięśnione ramiona nawykłe do dzierżenia mieczy. Na jego brzuchu twarde mięśnie formują coś, co dopiero za kilkaset lat ludzie nazwą „kaloryferem”, a na co dziś kobiety reagują jedynie westchnieniem.
Jego szczupłą, inteligentną twarz o wąskim podbródku znamionującym wredotę okalają proste, ciemnobrązowe włosy przycięte na wysokości ramion. Cienkie, blade usta zwykle zagryza w zamyśleniu, gdy studiuje zwoje lub zaciska w wąską kreskę, gdy coś nie idzie po jego myśli. Czasem błąka się po nich ironiczny, drwiący uśmieszek lub prawdziwy uśmiech szczęścia, choć stara się go nie pokazywać ludziom postronnym, gdyż zwykli oni interpretować okazywaną radość jako słabość.
Szczególną uwagę zwracają jego oczy… to jest, jedno migdałowe, niespodziewanie duże oko o jasnobrązowej, nietypowej dla Azjatów tęczówce. Drugie, czy raczej brak drugiego skrywa ozdobna, skórzana przepaska, z którą Natsume się nie rozstaje.
Nosi się w wygodnie i komfortowo, w dobrej jakości stroje wykonane z najlepszych materiałów. Jego strój codzienny na ogół składa się z białej koszuli i niebieskiej kamizelki kamishimo, na której plecach pieczołowicie wyhaftowano kamon rodu Murakami. Wkłada do niej ciemnoniebieskie spodnie hakama, nietypowe o tyle, że ich nogawki są zwężane i ściśle przylegają do ud, dodatkowo przyciśnięte opinającymi uda, metalowymi płytkami, które pełnią funkcję ochronną. Łydki obejmują mu wysokie nagolenniki. Niektórych gorszy taki strój odbiegający od norm, ale Natsume czuje się w nim dobrze. Na stopy wkłada zwykle pasujące kolorystycznie, chabrowe tabi oraz sandały przypominające waraji, ale posiadające twardą, solidną podeszwę.
Gdy szykuje się do walki lub podróży, wkłada lekką segmentowaną zbroję w kolorze grafitu. Nigdy nie rozstaje się ze swoimi trzema drogocennymi mieczami: dwiema katanami oraz wakizashi. Gdy śpi, zostają pieczołowicie ułożone na stojaku u wezgłowia, za dnia zaś stale mu towarzyszą. Obie katany są prezentem ślubnym od jego żony.


Charakter: Opisanie w kilku słowach charakteru Natsume byłoby równie niedorzeczne, co streszczenie całej historii Japonii w jednym zdaniu. Mimo wszystko jednak gdy nadchodzi konieczność nazwania go jednym, dobitnym wyrazem, brzmi on „ambicja”. A zaraz potem „arogancja”. Bo taki też jest – młody, niezwykle inteligentny samuraj już od dziecka odznaczał się ambicją oraz pewnością siebie graniczącą wręcz z arogancją. Niektórzy mylą jego usposobienie z bezczelnością, choć jest to rażący błąd. Natsume w większości przypadków jest ujmująco grzeczny – bez wnikania w to, czy jest to grzeczność płynąca z serca, czy na pokaz. Swoje prawdziwe uczucia pokazuje jedynie w gronie najbliższych lub wówczas, gdy czuje się bezpieczny. Od dziecka był dobrym manipulatorem, więc nie ma większego problemu z przybraniem maski, niezależnie od jego prawdziwych intencji czy humoru. Właściwie jedyną osobą, która jest w stanie odczytać zza zasłon prawdziwy stan jego serca, jest Ryuunosuke. Nie, żeby było to coś dziwnego. Ciężko nie znać kogoś, kim opiekowało się całe życie.
Natsume wie o tym, więc nawet nie stara się ukrywać przed swoim przyjacielem. Jest to jedyna osoba, której może w pełni zaufać.
Jego starszy brat jest wcieleniem łagodności i czystego serca, młodszy zaś jest wcielonym diabłem, powoli wyrastającym na despotycznego agresora. Natsume zaś w niepojęty sposób uplasował się pośrodku, łącząc w sobie obie cechy. Nie jest osobą złą, wręcz przeciwnie. Cechują go czyste zamiary, ogromna chęć poznawania świata, wrażliwość i przymioty, które winny cechować samuraja. Ale jest też przebiegły, swoją delikatniejszą naturę na co dzień zakrywa pod maską cynizmu. Jest bardzo niecierpliwy i nienawidzi czekać. Już w dzieciństwie, pomiędzy dwójką bijących się braci (czy może raczej młodszym okładającym bez pamięci najstarszego) postanowił, że w odpowiednim czasie przejmie władzę nad klanem, by doprowadzić go do spokojnej przyszłości, zjednoczy pod swoim sztandarem Japonię i rozpocznie ekspansję na Zachód. Nie z potrzeby zdobywania coraz większej władzy, oddania, ziem czy pieniędzy. Po prostu chciałby na własne oczy zobaczyć cuda, o których do tej pory tylko słyszał opowieści żeglarskie. Chciałby pokazać je swojemu klanowi oraz poddanym, wprowadzić Japonię w nową erę, uczynić z tego małego, wyspiarskiego kraju mocarstwo, z którym liczyć musiałyby się światowe potęgi.
Wszystko, co Natsume robi, podyktowane jest jego dobrymi intencjami, choć efekty niekiedy mogą być złe. Nad tym jednak czuwa Ryuunosuke, mający za zadanie uchronić go przed zboczeniem z kursu.
Natsume zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby nie Hashimoto, nigdy nie udałoby mu się osiągnąć tego, co ma teraz. Przyjaciel nie tylko uczył go, jak władać mieczem i piórem, ale też pomagał hartować ducha i uczynić wolę niezłomną. Prawdopodobnie jako jedyny zdaje sobie sprawę z tego, że ten zdolny, nadprzeciętnie inteligentny, ale wciąż młody chłopak jest nieco zagubiony we własnym klanie, gdy jego własna matka go nienawidzi, a ojciec pokłada w nim tak wielkie nadzieje. Ich ciężar z dnia na dzień wzrasta, sprawiając, że na czole Natsume przedwcześnie pojawia się podłużna, wąska zmarszczka wynikająca ze zbyt intensywnego zamyślenia. Równie prawdopodobne jest to, Ryuunosuke jako jedyny wciąż uważa go trochę za dziecko i stara się ochraniać przed wszystkim.
Natsume od dziecka wykazywał spory talent do dowodzenia oraz głód wiedzy. Podczas gdy inne dzieci bawiły się, on wolał w skupieniu trenować trudną sztukę kaligrafii pod okiem mentora. Już od początku uchodził za zbyt poważnego jak na swój wiek oraz zbyt „dojrzałego”. Prawdziwy dzieciak wychodził z niego (i wciąż wychodzi) podczas sytuacji napędzanych adrenaliną, taki jak dziki galop konny, trening szermierki czy prawdziwa walka.
Młody Murakami czasami (a raczej bardzo często) bywa złośliwy. Ma też specyficzne poczucie humoru, które należy uprzednio rozgryźć. Na ogół stara się pokazywać swoim ludziom (szczególnie podległym mu żołnierzom) jako odpowiedzialny, opanowany wódz, który wie, co robi. Prywatnie jednak zdarzają mu się czasem ataki szału, zwłaszcza gdy coś nie idzie po jego myśli.
Stroni od alkoholu, choć czasem zdarzy mu się wypić o czarkę sake zbyt dużo. Nie pasuje wówczas nad sobą, rozwiązuje mu się język i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, zarówno o nim, jak i o sobie. Bywa też nieobliczalny, nawet na trzeźwo.


Umiejętności:
- umiejętność walki dwiema katanami na raz
- walka wręcz (karate)
- rozległa wiedza ogólna, wynikająca z gruntownego wykształcenia
- spory talent do taktyki wojennej
- dowództwo
- jazda konna
- dyplomacja

Ciekawostki:
- Gdy miał osiem lat, młodszy brat wybił mu oko. Natsume o mało wówczas nie umarł, konieczne było natychmiastowe usunięcie organu. Ranę oczyścił i opatrzył Ryuunosuke, zapobiegając zakażeniu, a tym samym ratując życie chłopca.
- Matka Natsume, Rinako, z przyczyn niejasnych nienawidzi go. Jest też wyraźnie niechętna temu, by jej średni syn objął przywództwo nad klanem. Kobieta jeszcze większą nienawiścią darzy członków rodziny Hashimoto, a w szczególności Ryuunosuke.
- Wszystkie pozytywne wspomnienia, jakie posiada, wiążą się mniej lub bardziej z osobą Ryuunosuke.
- Jest kobieciarzem. No, po prostu lubi kobiece wdzięki, choć natura podpowiada, że nie tylko niewieście są u niego na „topie”.
- Jako dziecko nie cierpiał owoców. Nawet obecnie jada je niechętnie i wyłącznie dlatego, że Ryu mu każe.
- Gdy był młodszy, mawiał do Ryuunosuke „Ryu-niisan”. Jego matka dostawała wówczas szału. Oficjalnie Ryu ma obowiązek zwracać się do niego w sposób wyrażający cześć i szacunek.
- Jest oburęczny, co pozwala mu na sprawne władanie obiema katanami.
- Ma świetną podzielność uwagi.
- Na dwunaste urodziny otrzymał od ojca konia – karego ogiera imieniem Gempechi.
- Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mu dokonać seppuku, Ryuunosuke będzie osobą, która ulży mu w cierpieniu, jeśli będzie konał zbyt długo.
- W dzieciństwie był chorowity. Sądzono nawet, że wcześnie umrze.



Historia:
Natsume urodził się latem, w miesiącu fumizuki, zwanym też miesiącem książki. Sam ten fakt odebrano jako dobrą wróżbę dla chłopca, słusznie zresztą zakładając, że wyrośnie na mężnego, ale i roztropnego wojownika. Nim to się jednak stało, jak każdy legendarny dowódca musiał przecież przejść przez okres dzieciństwa.
Pierwszych kilku lat życia, co nic dziwnego, nie pamięta. Jedynie z opowieści wie, że spędził je pod opieką matki w kobiecych pokojach zamku Kikyou. Tam nauczono go chodzić i mówić, a gdy skończył cztery lata, podjął naukę pisania i czytania u swojego pierwszego nauczyciela. Ojciec nie szczędził pieniędzy na edukację syna już od początku, zwłaszcza gdy widział, że starszy o trzy lata Natsuo wiedzę, szczególnie taktyczną, przyswaja sobie opornie i z przymusem. Trzecie dziecko, Natsu, póki co było w drodze.
Najwcześniejsze wspomnienia Natsume opierają się na nauce i treningach sztuk walki. Już jako małe dziecko tłukł piąstkami powietrze wokół niewidzialnego przeciwnika i godzinami wymierzał celne, szybkie kopniaki w zamkowym dojo. Gdy podrósł już na tyle, że był w stanie utrzymać bambusowy miecz, dzień dzielił już jedynie pomiędzy posiłki i krótki odpoczynek oraz naukę, trening i szermierkę.
Pierwsze pozytywne wspomnienie, które chowa do dziś w sercu, to pierwsze spotkanie z Ryunnosuke. Oczywiście znał wcześniej historię klanu, na lekcjach historii dokładnie mu ją wyłożono. Pierwszy raz jednak miał okazję poznać kogoś z rodziny Hashimoto. Nie – spoza rodziny w ogóle. Mały Natsume, nim osiągnął wiek sześciu lat, żył w ścisłej izolacji, otoczony jedynie przez najbliższych krewnych.
Szesnastoletni Ryunnosuke momentalnie stał się jego autorytetem i najbliższym przyjacielem. Od tej pory opiekował się chłopcem dniami, a czasem i nawet nocami. Młodego Hashimoto ulokowano w sypialni przylegającej do sypialni młodego dziedzica, tak że dzieliły ich jedynie przesuwne drzwi z papierowym ekranem.
Natsu czasem w nocy po cichutku odsuwał ten ekran, by zakraść się pod kołdrę przyjaciela, gdy wydawało mu się, że pośród ciemności czają się wyłupiaste oczy potwora. Zawsze po takiej ucieczce mógł spokojnie i bezpiecznie zasnąć, by rano mieć siłę do dalszych ćwiczeń.
Po jakimś czasie rolę nauczyciela przejął dorosły przecież Ryunnosuke. Wykładał cierpliwie, udzielał trafnych wskazówek, rozniecał w uczniu kreatywność, a przede wszystkim inspirował go do pracy nad sobą. Spędzali ze sobą właściwie całe dnie, nic dziwnego wręcz, że Natsume był od niego (i wciąż jest) niemal zupełnie zależny. Na polecenie ojca wyjechali na pół roku do Kyoto, gdzie Natsume pobierał nauki w lokalnej świątyni oraz uczył się obycia w świecie.
Gdy osiągnął wiek niemal ośmiu lat i powrócił do domu, odznaczał się już niebywałą dla tego wieku dojrzałością i zdolnością bystrej obserwacji. Zaczął też zauważać układy panujące w zamku. Słabnący z roku na rok ojciec stopniowo tracił pozycję, choć dalej trzymał klan twardą ręką. Oczy matki z niejasnych przyczyn stały się przerażająco zimne, a młodszy brat był zwyczajnie agresywnym, tępym idiotą. Starszy Natsuo wydawał się być bardziej zainteresowany układaniem kwiatów, niż czymkolwiek innym.  
Dokładnie w dniu jego ósmych urodzin wydarzył się wypadek. O ile można w ten sposób nazwać braterski trening, który z przyjacielskiej potyczki na ostro zakończone, bambusowe kije stał się nieomal próbą zabójstwa. Natsu w trakcie walki z premedytacją wetknął bratu broń w prawy oczodół. Sytuację uratował przechodzący w pobliżu Ryunnosuke.
Kij wszedł głęboko, ale nie uszkodził mózgu. Konieczne jednak było usunięcie oka i opatrzenie rany, w innym przypadku z łatwością rozwinęłaby się gangrena, która mogłaby chłopca zabić. Sytuacja nie pozwalała na długie oczekiwanie, aż przybędzie lekarz. Ryunnosuke usunął oko i opatrzył ranę sam, doprowadzając do okaleczenia i oszpecenia chłopca. Wywołało to wściekłość głównych członków klanu, którzy domagali się kary, zadośćuczynienia i usunięcia rodziny Hashimoto.
Nikt tego nigdy nie powiedział Natsume dokładnie, a on sam nie pamiętał, gdyż następne dwa miesiące spędził, odzyskując raz po razem przytomność, ale Ryu-niisan podobno był gotowy popełnić seppuku, by odkupić swoją winę. Postawił jednak twarde warunki samemu Hidetorze. Chciał odebrać sobie życie dopiero wówczas, gdy stan Natsume zostanie określony jako stabilny.
Sprowadzony jak najszybciej lekarz dziwił się tak precyzyjnie wykonanej robocie, zwłaszcza zważywszy na ekstremalne warunki i brak gruntownego przygotowania medycznego. Twierdził, że naruszenie ciała raptem kilka ziarnek ryżu niżej doprowadziłoby do natychmiastowej śmierci lub trwałego kalectwa. Wtedy też Hidetora, dziękując Ryunnosuke za uratowanie życia, zakazał mu popełnienia seppuku i nakazał członkom klanu ukorzyć się przed nim. Była to pierwsza sytuacja, gdy nominalni samurajowie z dziada pradziada pokłonili się komuś, kto wywodził się z rodziny rolnika.
Po tym incydencie, gdy tylko Natsume doszedł do siebie, podarowano mu specjalnie wykonaną opaskę na oko. Od tej pory nie ruszał się nigdzie ani bez niej, ani bez swojego towarzysza. Wkrótce później podjęli podróż po całej Japonii, podczas której Natsume zdobywał rozległe wykształcenie i „otrzaskanie” kulturalne, a przede wszystkim… dojrzewał.
Rósł jak na drożdżach, zyskując na sile podczas niewygód podróży (przeważnie konnej). W rodzinnej prefekturze pojawiał się rzadko, co najwyżej raz na kilka miesięcy, więc członkowie klanu nie mogli wyjść z podziwu za każdym razem, gdy go widzieli. Pogłoski o niebywałych walorach młodego Murakamiego wychodziły nawet poza obszar prefektury, tak że dotarły do uszu jego obecnego teścia.
Rozmowy pomiędzy głowami rodów nie trwały dużo. Po kilku wymianach podarków i uprzejmości oraz ustaleniu warunków, transakcję sfinalizowano, w pośpiechu ściągając Natsume do zamku Kikyou. Wówczas, będąc dwunastoletnim chłopcem (choć prawnie już mężczyzną) dowiedział się, że bierze ślub. Ożeniono go z niejaką Miyuki, od której w prezencie ślubnym otrzymał swoje dwie nowe katany.
Ze ślubu cieszył się tak sobie… Prawdę mówiąc, był mu absolutnie obojętny. Katany zaś wprawiły go w trwały podziw, zostając natychmiastowo towarzyszkami jego boku. Co nie znaczy, że Miyoku była już towarzyszką życia. Dziewczyna została poinformowana o tym, że małżeństwo ma charakter czysto formalny, a jej mąż zostawia jej sporą autonomię, dopóki nie budzi zgorszenia. Póki co związek działał nieźle, zwłaszcza że Natsume sam nie był święty.
Im był starszy, tym bardziej widać było, że skumulował w sobie dobre geny. Podobał się kobietom, a one jemu również, więc nie widział przeszkód w lepszym „sfinalizowaniu” owego podobania. Szczególnie zatchnął go i otumanił widok gejsz w Kyoto. Nie mógł jednak nacieszyć się nimi długo, gdyż szybko został wezwany do objęcia przywództwa nad oddziałem armii w międzyklanowej potyczce.
Była to jego pierwsza walka, której przewodził. Wtedy też okazało się, że samurajskie serce ma po ojcu, urodę po matce, ale strategię wojenną chyba po Hashimoto. Działał niekonwencjonalnie, ale jego młodość, pełna wigoru kreatywność i pomysłowość pozwalała mu dopasować się do sytuacji. Zwłaszcza że nie tracił głowy i potrafił, mimo wszystko, zachować zdrowy rozsądek. Wiedział, że dowodzi ludźmi, za których życie jest odpowiedzialny. Ta świadomość doprowadziła go podczas pierwszej bitwy, jak i czterech kolejnych, które stoczył, do miażdżącej przewagi. Ponoć nawet do Edo doszły pogłoski o młodym, ambitnym taktyku.
Niedługo potem Edo odwiedził sam Natsume, uprzednio przez całe dwa lata podróżując w towarzystwie Ryunnosuke. Siedemnastoletni wówczas Murakami boleśnie odczuwał, jak bardzo jest młody, przystojny, całkiem bogaty i zdolny do zagarnięcia wszystkiego, co samo lezie mu w ręce. Dopóki był przy nim Hashimoto, prostował jego ścieżkę samuraja. Ale kiedy przed rokiem został wezwany do Akity z powodu postępującej choroby swojego pana, Natsume pozostał w stolicy sam. Wciąż pilnie pobierał nauki i trenował, ale teraz też pozwolił sobie na drobne przyjemności, szczególnie w ramionach pięknych kobiet. Po raz pierwszy też zaczął kosztować sake, której wcześniej Ryunnosuke zabraniał jej pić.
Piękny sen młodości został przerwany przez dostarczony mu przed dwoma tygodniami list. Słabnący na ciele, choć wciąż silny na duchu Hidetora pilnie wzywa go do siedziby klanowej, gdyż istnieje „rzecz niezmiernie ważna, natychmiast wymagająca rozwiązania”.
Nie, żeby Natsume nie wiedział, co się święci. Nie był przecież głupi. Szczerze mówiąc, sam na to oczekiwał – czekał, aż będzie mógł przejąć stery klanu. Nie sądził jednak, że nastąpi to tak szybko. Wciąż młody, osiemnastoletni chłopak w chwili, w której wsiadał na swojego wierzchowca, który miał zanieść go do Akity, nadal uważał, że jest zbyt nieopierzony, by stać się nowym liderem klanu Murakami.

Multikonta Brak




*Zamierzam zaraz po wejściu na fabułę fabularnie odegrać powrót do Akity i objęcie przywództwa nad klanem. (Przydałby mi się tu MG, ale to swoją drogą.)
Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: My name is Natsume. Murakami Natsume.

Pisanie by Izanami on 12/12/13, 11:18 am

avatar

Wiek : 20 lat
Status społeczny : arystokrata
Stan cywilny : panna
Profesja : ninja

http://kikunohana.forumpl.net/t93-kaori-izanami-shiroyama#116 http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/

Zobacz profil autora Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach