Prywatna sypialnia Natsume

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Natsume on 16.12.13 21:49

- miejsce na opis -

___

Nic tu się nie zmieniło.
Nie był w swojej sypialni od roku, ale nie przesunięto ani o milimetr żadnego ze znajdujących się tu przedmiotów. Ktoś tylko troskliwie ocierał je z kurzu, wietrzył i czyścił pokój, jakby oczekując go lada chwila. Natsume z niejasnych przyczyn poczuł się rozczulony.
Usiadł pod ścianą, czując, jak w ścierpnięte nogi z wolna wraca czucie. Bolało go całe ciało, sztywny kark, brudne ubranie lepiło się do ciała. Wilgotne włosy skręciły się w rozczochrane strąki, a przekrzywiona opaska nieprzyjemnie wbijała się w oczodół. Leniwie sięgnął ręką i zsunął ją z twarzy.
To już… Tak, dziesięć lat. Od dziesięciu lat nie miał już prawego oka na skutek durnych fanaberii młodszego brata. Już prawie nie pamiętał, jak widzieć normalnie. Teoretycznie widziany przez niego obraz nie różnił się, ale podejrzewał, że to jego organizm się przyzwyczaił. „Dwuoczni” ludzie musieli mieć inną perspektywę. Czasem zdawało mu się, że jego świat jest zbyt płaski.
Ale zawsze się przyzwyczajał.
Zawsze. Mimo że nie było to w smak matce i przeciwnikom klanowym, zawsze spadał na cztery łapy, troskliwie podtrzymywany przez Ryunnosuke, przyczajał się i przetrwał. A teraz miał objąć prowadzenie.
- Nie chcę – mruknął, osuwając się po ścianie, aż praktycznie położył się na chłodnych tatami. – Ryu?!
Usłyszał tupanie, ale nie otworzył oka.
- Jak dużo mam czasu? – spytał krótko, takim tonem, jakby próbował zasięgnąć informacji, ile zostało mu życia.


Natsume

Rejestracja : 08/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Ryunnosuke on 16.12.13 22:20

Nie wypuszczał go ze swoich rak, az nie był pewien, że bezpiecznie dotarli do jego kwatery. Puścił go dopiero w sypialni, tuż koło ściany, by w razie wypadku miał o co się oprzeć. Zostawił go zaledwie na chwilkę, czym była ta krótka chwila w porównaniu z całym rokiem rozłąki? Szybko zagonił plotkującą służbę do przygotowania ciepłej kąpieli w pokoju obok. Nim młodzieniec zdążył na dobre oddać się przemyśleniom, jego przyjaciel już pochylał się nad jego zwiotczałym ciałem kompletnie pozbawionym sił witalnych.
- Nie masz już czasu. – Czy brzmiało to jak wyrok, kara, a może coś zupełnie innego? Ostry, nieco zbyt chłodny ton Ryunnosuke dźwięcznie rozszedł się po pomieszczeniu. Był poważny, być może trochę zatroskany o stan młodego panicza, ale z pewnością nie można było tego dostrzec. Ostrożnie wsunął dłonie pod jego pachy i uniósł chłopaka z powrotem do siadu, przykucnął naprzeciw niego spoglądając na jego zmęczoną i może trochę zatroskaną twarz.
- Musze z tobą poważnie porozmawiać, ale wpierw doprowadzimy Cię do ładu. – Pokręcił głową z niezadowoleniem na opłakany widok Natsume. Rzadko, kiedy zdarzało się go uraczyć w takim stanie, wszakże Ryu od zawsze dbał, by młodzian prezentował się jak najlepiej, nie pozwalając mu na jakikolwiek uszczerbek w jego wizerunku. Wreszcie objął go w pasie i dźwignął do góry z powrotem stawiając na nogach. Wraz z nim przemaszerował w stronę jakiegoś taboretu, na którym usadził chłopaka i począł ściągać z niego kolejne części odzienia. Cały czas się zastanawiał czy może nie powinien potraktować go ten ostatni raz jak wymordowanego dzieciaka po szaleńczym treningu i jak miał to niegdyś w zwyczaju, chwycić go na ręce i tak zanieść do kąpieli. Nie, to byłoby niepoważne w zaistniałej sytuacji, dlatego bez wprowadzania swojej idiotycznej zachcianki w życie, ponownie objął Natsume w pasie i skierował się razem z nim do pokoju, w którym czekała już balia wypełniona ciepłą wodą. Ostrożnie pomógł młodzieńcowi wejść do środka i zanurzyć się w wodzie. Kiedy cel został osiągnięty, a poszkodowany wsadzony do misy z wodą, Ryu podwinął rękawy na wysokość łokci. Sięgnął po przygotowaną ścierkę, którą najpierw zmoczył, a następnie zaczął szorować zmęczone ciało Natsume.

Ryunnosuke

Rejestracja : 10/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Natsume on 20.12.13 22:29

Nawet nie otworzył oczu, pozwalając się prowadzić jak dziecko, którym od dawna już nie był, a za które wciąż z uporem miał go Ryunnosuke. Dopiero teraz, gdy już zsiadł z konia i przez chwilę przestał się ruszać, poczuł, jak potwornie jest zmęczony. Wydawało mu się, że nie da rady już nigdy więcej w swoim życiu ruszyć dłonią, że odtąd jego ciałem będzie sterował Hashimoto, tak samo jak teraz, gdy zręcznie i sprawnie wyłuskiwał go z odzieży.
Nie było to wcale takie złe.
Wcale.
Ryu był szermierzem.
Miał zręczne, szczupłe, wyćwiczone dłonie nawykłe do dzierżenia miecza. Kościste i zdecydowane, lekko zgrubiałe na opuszkach, szorstkie przy śródręczu. Dłonie człowieka, który parał się zarówno pracą, jak i walką. Natsume powoli zaczynał mieć takie same – powoli. Wciąż był młody, jego praca głównie opierała się na symbolicznym wbiciu motyki w ziemię, zaś katanę wyciągał głównie podczas codziennego treningu. Miał łatwe życie. I wciąż delikatne, miękkie opuszki palców.
Zawsze pamiętał, że lubił dłonie Ryu. Wydawały się być jedyną stałą i pewną rzeczą w tym wielkim, ale w gruncie rzeczy pustym zamku.
Tyle że teraz już niczego nie był pewny. Nawet dotyk opiekuna napawał go dziwnym, ciężkim do sprecyzowania dreszczem.
- Więc? – zaczął niegrzecznie, starając się, by jego ton był zblazowany. Prawdę mówiąc pojęcia nie miał, o co Ryunnosuke chodzi. – O czym chcesz rozmawiać?
Nie miał siły na żadne rozmowy.
Absolutnie żadne.
- Byle szybko – wymruczał niewyraźnie, obniżając się lekko w balii, aż poziom wody nieco podniósł się, zaś on sam zanurzył właściwie po usta. Zaczął wypuszczać powietrze, tworząc pod wodą małe bąbelki i wydając przy tym idiotyczny dźwięk, jak dziecko.
Panie i panowie!
Oto nowy lider klanu Murakami!
Dobrzy bogowie…
- Na kiedy zaplanowana jest uroczystość? – spytał, wynurzając się nieco. Dłonie Ryunnosuke szorowały go dokładnie i metodycznie, dotykając każdego fragmentu ciała. Znał go dobrze. Najlepiej. Lepiej niż wszystkie kobiety i dziewczęta, z którymi Natsume spał.
Właściwie gdyby chciał go skrzywdzić, dokuczyć mu, rozbudzić i zostawić bez zaspokojenia, mógłby to zrobić. Gorsze od świadomości tego faktu było chyba tylko to, że Ryunnosuke tego nie robił. Nie, żeby Natsume chciał być uwodzony przez swojego opiekuna.
Tylko tak jakoś… po prostu.


Natsume

Rejestracja : 08/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Ryunnosuke on 21.12.13 18:20

Jakkolwiek go traktował i o ile wciąż był zbytnio opiekuńczy w stosunku do Natsume, to chyba był jedyną osobą, która szczerze wierzyła w jego potencjał. Był święcie przekonany, że Ntasume jest wręcz idealnym kandydatem, by zająć miejsce Hidetory, właściwie to był jedynym sensownym kandydatem w porównaniu do swoich nieco ekscentrycznych braci, a poza tym naprawdę był mądrym człowiekiem, choć momentami brakowało mu odpowiedniego doświadczenia życiowego, ale właśnie po to miał jego, by mógł mu w każdej chwili doradzić i służyć słowem wsparcia. Nie miał żadnych wątpliwości, co do objęcia przywództwa przez młodzieńca, będzie to swoisty powiew świeżości i może wreszcie ludzie przestaną gadać, że klan się stacza na złą drogę z powodu słabnącego Hidetory.
- Doszły mnie słuchy o twoich poczynaniach w stolicy i jestem rozczarowany twoim zachowaniem. – Zaczął spokojnie, bez niepotrzebnych krzyków czy nerwów. Ton jego głosu mógł wydawać się na zmęczony i trochę niezadowolony.
- Hidetora-sama niedługo odejdzie z tego świata, a ty jesteś jego następcą, dlatego powinieneś się tak też zachowywać. Twoje zabawy z kobietami są nie na miejscu zważywszy, że w zamku czeka na Ciebie żona. Właściwie to już nawet nie chodzi o sam fakt bycia z innymi, ale o to, że kobieta może zajść w ciążę, a gdyby coś takiego miało miejsce to wybuchłby skandal, sprowadziłbyś niełaskę i hańbę zarówno na siebie, jak i na swoją żonę. Miauki-san jest piękną i wspaniałą kobietą nie rozumiem, czego Ci brakuje, że szukasz szczęścia w objęciach innych? – Odetchnął ociężale. Żona jego panicza była mu jak siostra, dziewczyna już od pierwszego ich spotkania zaskarbiła sobie jego sympatię. I jak z reguły był raczej osobą nieprzystępną dla innych, tak dla tej drobnej dziewczyny jest w stanie poświęcić wiele, dlatego między innymi zawsze o nią dba, pomaga jej i stara się ją uszczęśliwić w miejsce jej męża, który najwyraźniej do końca nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego jakie obowiązki małżeńskie na nim ciążą, choć z drugiej strony Hidetora także idealnym mężem nigdy nie był.
- Jeśli jest coś co mógłbym zrobić, byś nie musiał korzystać z… usług tych kobiet, to oczywiście to zrobię, tylko musisz mi powiedzieć czego potrzebujesz. – Jednym z jego zadań było pilnowanie, by nikt nigdy nie powiedział złego słowa na klan Murakami. Stać na straży wszelakich problemów moralnych z tym związanych nie było zbyt łatwe, ale Ryu, jak i jego ojciec, do tej pory radził sobie całkiem nieźle. Jedyne obawiał się, że któregoś razu zajedzie do nich pewna brzemienna kobieta zarzekająca się, że ojcem jej dziecka jest panicz Natsume i wtedy dopiero będzie kłopot, awantura i niepotrzebny rozgłos, który czym prędzej trzeba będzie stłumić.
- Uroczystość odbędzie się za dwa dni. Najpierw odwiedzisz Hidetorę-sama czy Miyuki-san?
Kończąc mycie, odłożył szmatkę na miejsce. Sięgnął w kierunku przygotowanego dzbana z ciepłą i czystą wodą, którą spłukał ciało młodzieńca. Delikatnie, jak miał to w zwyczaju, ujął chłopaka pod ramiona i tym samym zmusił go do wstania oraz wyjścia z balii na przygotowany materiał. Mokre ciało chwilę później ponownie było szczelnie otulone przez szerokie ramiona Ryunnosuke oraz ciepły ręcznik, w który został umiejętnie zawinięty. Tak ubranego zaprowadził do sypialni, gdzie posadził chłopaka na brzegu łóżka, a sam zajął się szykowaniem świeżych ubrań.

Ryunnosuke

Rejestracja : 10/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Natsume on 21.12.13 20:18

- Nawet nie chce mi się wierzyć, że zaczynasz ze mną ten temat – mruknął leniwie, pozwalając zmywać z siebie trudy podróży wraz z brudem. Strumyczki wody ciekły mu z brązowych, półdługich włosów. Odmawiał wygolenia ich z przodu na modłę samurajów, uważając, że w ten sposób wyglądają atrakcyjniej. Poza tym zasłaniały ułomność w postaci braku oka.
Kiedyś był czas, że strasznie się tego wstydził. Chyba dalej mu zostało, choć powoli coraz bardziej go kojarzono w kraju, powiązując tę cechę z jego osobą. I mówiono w słowach pozytywnych.
- Dobrze wiesz, że moje małżeństwo jest czysto polityczne – kontynuował, zamykając szczelnie lewe oko. – Dzięki niemu mogę oszczędzić sobie czasu na zjednywanie jej klanu. Zawarliśmy sojusz poprzez to małżeństwo, z czego obie strony ciągną korzyści. My zapewniamy im ochronę, oni nam ofiarują połączenie blisko leżących ziem oraz zaopatrzenie w formie broni. To symbioza, nie związek. Monogamia jest nudna.
Westchnął cicho.
Naprawdę się nudził. Miyuki nie była kobietą, która zdolna byłaby rozpalić w nim żądzę i ją ugasić. Czasem zdawało mu się, że rozgląda się za czymś niepojętym, goni za widmem czegoś, czego nie potrafi nawet zdefiniować. Kochanki go fascynowały, nudziły i irytowały na raz. Nie lubił kobiet, były dla niego w głównej mierze głupie i oderwane od rzeczywistości, zamknięte w kosztownych pudełkach pałaców, w których trzymają je mężowie. Mechanizmy do rodzenia dzieci, tańca i śpiewu. Uwielbiał ich piękne ciała, ale nie odnajdywał rozkoszy w pustych duszach.
To nie tak, że był ignorantem, nie należy tego tak rozumieć. Od dziecka wpojono mu szacunek do kobiet, szczególnie brzemiennych. Po prostu od zawsze wychowywał się, przebywał w towarzystwie samurajów. Wzorował się na wielkich wojownikach. Dnie wypełniała mu walka, taktyka, ćwiczenia fizyczne oraz nauka. Nie potrafił odnaleźć się wśród kobiecej delikatności, rytuału parzenia herbaty, delikatnych głosów i szczebiotu. Słuchał ich, potakiwał, nie rozumiejąc, o czym tak naprawdę mówi. Schlebiał ich urodzie. I po prostu korzystał.
Naprawdę dobrze czuł się właściwie… tylko w towarzystwie Ryunnosuke.
- Moja piękna, wspaniała żona traci na urodzie, gdy otwiera usta – wymamrotał leniwie. – Sądzę, że to nie ja powinienem uczyć cię o tym, że kobiety znają sposoby na zaspokojenie mężczyzny, nie ryzykując poczęcia. Nie traktuj mnie w ten sposób.
Zagryzł zęby i wstałby z balii, gdyby nie wszechogarniające zmęczenie. Pozwolił się wyciągnąć i wytrzeć.
„Jeśli jest coś, co mógłbym zrobić…”
- Nie ma niczego takiego – warknął odrobinę zbyt ostro, zgrabnie i zręcznie wywijając się spod jego ręki.
W sypialni spoczął na futonie, czekając, aż Ryunnosuke znajdzie w kufrze odzież dla niego. Ubrał się sam, nie pozwolił się dotknąć. Wiedział, że zachowuje się jak gówniarz, ale nie potrafił się opanować. Wiedział też, że musi sprawiać swojemu opiekunowi przykrość. Rok rozłąki przerywają kłótnią, pięknie.
- Najpierw chcę się zobaczyć z ojcem – powiedział zimno. – Z pewnością będzie mnie oczekiwał od rana. Obudź mnie wcześnie, ale daj mi się wyspać.
Audiencja skończona.
Książę pan Murakami wślizgnął się pod nakrycie, odwróciwszy się do Hashimoto plecami. Naciągnął materiał niemal na głowę, zaciskając szczelnie jedyne pozostałe oko.
Z jakichś powodów we własnym domu, we własnej sypialni, w towarzystwie własnego przyjaciela poczuł się obco i samotnie.



Natsume

Rejestracja : 08/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Ryunnosuke on 21.12.13 22:04

Odetchnął głęboko i prawie wywrócił oczami, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Nie przystoiło mu takie zachowanie. Było dużo rzeczy, na które musiał uważać, mimo tak bliskiej relacji z Natsume, który być może i był zdania, że Ryunnosuke nie powinien się tym przejmować, ale to był tylko i wyłącznie jego pogląd. Tuż za ścianą był szereg spiskowców, który chętnie wykopałby rodzinę Hashimoto na zbity pysk, dlatego Ryu pod żadnym względem nie mógł pokazywać jakichkolwiek słabości względem kogokolwiek. Ale to było cholernie trudne i czasami sam gubił się w swoich uczuciach nie bardzo wiedząc co powinien począć. Czy zazdrościł kobietom, którymi otaczał się Hidetora lub Natsume? Raczej nie, nigdy nie miał pretensji do nich, a raczej samego siebie. Starał się by nigdy nie winić drugiej osoby, kiedy sam nie potrafi sobie z czymś poradzić, także i teraz trudno było mu obdarzyć nieznane mu liczne niewiasty, które były w stanie zaspokoić wszelkie pragnienia jego panicza, a on na swoje nieszczęście nie mógł i nigdy nie będzie mógł. Doskonale znał swoje miejsce i nie zamierzał wychodzić poza szereg, dlatego spełniał swoje obowiązki najlepiej jak potrafił i czerpał tyle ile mógł z samej możliwości bycia koło tych dwóch osób.
- Nie zmienia to faktu, że jest twoja żoną, której należy się szacunek. Niczym sobie nie zasłużyła na twoją oschłość. Mógłbyś jej czasem okazać trochę dobroci, której masz znacznie więcej w stosunku do wroga, aniżeli własnej żony. – Uciął, bo czuł że zaczyna się irytować i o ile młody panicz miał prawo, by krzyczeć na niego, o tyle Ryu powinien umieć wstrzymać swe nerwy i przypilnować wzburzonych emocji. Nic już nie odpowiedział. Miał informacje na ten temat, ale trochę jak Natsume nie specjalnie dobrze czuł się w towarzystwie kobiet szczególnie, gdy te zaczynały się do niego lepić i przymilać. Wtedy miał wrażenie jakby był osaczony i to przez najgroźniejszego przeciwnika, którego nie da rady przejrzeć czy odczytać jego zamiary. Te istoty były jakieś takie zagadkowe, dlatego nie mieszał się w relacje z żadną z nich, nigdy też nie miał prawdziwej kobiety, ale także żadnej nie pragnął.
- Mam nadzieję, że niczym Cię nie uraziłem. – Niemal wyszeptał w chwili, w której pochylał się na otuloną postacią młodzieńca. I choć chłopak dawał do zrozumienia, że ma go dosyć i nie chce go widzieć, Ryunnosuke nie zamierzał nigdzie się wybierać. Człowiek czasami mówił coś kompletnie sprzecznego z własnymi uczuciami i coś mówiło młodemu Hashimoto, że chyba właśnie tak jest w tej chwili, a jeżeli nie to narazi się na prawdopodobny gniew swojego pana, zostając w jego pokoju.
- Śpij dobrze. – Niemal nie dotykając go, a jednak przesunął palcami po wilgotnych włosach, nachylił się jeszcze niżej i musnął brązowe kosmyki ustami. – Zostanę póki nie zaśniesz. – Wyszeptał na tyle głośno, by mieć pewność, że Natsume to usłyszy, a jakby dla potwierdzenia swoich słów usiadł tuż za nim, tak by młody panicz czuł ciepło jego ciała tuż za plecami. Około godziny później, najpierw upewniając się, że młodzieniec śpi, wymknął się do swojego pokoju, by także zażyć trochę snu.


W pałacu wrzało. Cała służba skoro świt została postawiona na nogi. Przygotowanie tak dużej i ważnej uroczystości nie było byle błahostką. Ryunnosuke pilnował, by nikt nie pałętał się w okolicach sypialni młodego panicza, bo tak jak obiecał pozwolił mu się wyspać, a teraz pilnował niczym pies stróżujący, by nikt nawet nie spróbował zrobić choćby najmniejszego hałasu czy zamieszania.
Uznając, że już najwyższa pora, by Natsume się obudził wkroczył do jego pokoju, uprzednio szykując ubrania na dzień dzisiejszy.
- Pora wstawać. – Lekko potrząsnął ramieniem chłopaka, mając nadzieje, że to wystarczy, by go zbudzić. – Mam nadzieję, że miałeś udany sen. – Nikły, łagodny uśmiech zagościł na trochę zmęczonej twarzy Ryunnosuke. Od wczorajszego wieczoru było mu ciężko. Od zawsze źle znosił choćby najmniejsze sprzeczki z młodzieńcem, także i ta niekorzystnie wpłynęła na jego ogólne samopoczucie, dlatego w nocy nie mógł spać i dziś wyglądał mniej korzystnie niż zazwyczaj, ale nie pozwalał, by to przeszkadzało mu w obowiązkach.

Ryunnosuke

Rejestracja : 10/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Natsume on 25.12.13 22:40

Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, Natsume poczuł się autentycznie lepiej, gdy Ryunnosuke zaczął go besztać. Zarazem też zrobiło mu się trochę wstyd, gdy racje opiekuna zaczęły docierać. Już miał szczerą ochotę obiecać mu, że postara się teraz traktować Miyuki lepiej.
Nie powiedział nic.
Po prostu słuchał głosu Ryunnosuke, gdy gniewał się, usiłując opanować emocje. Rozkoszował się tymi nutkami złości. Prawda bowiem wyglądała tak, że na niego, jako na syna lidera klanu, nie krzyczano. Owszem, chowano go ostrzej i surowiej niż normalne dzieci, spodziewając się po nim wielkich rzeczy, ale nie podnoszono tonu. Wymierzane kary cielesne były obce i bezosobowe jak kaźń odbywana w więzieniu, a nie fizyczna nauczka dla małego charakteru, który należy ukształtować. Zresztą po pewnym czasie wszelką chłostę przejmował na siebie Hashimoto, tak że jego plecy pokrywały się drobniutką mapą cierpienia ułożoną z cieniutkich blizn, zaś sam Natsume w ogóle przestał być karany fizycznie.
Psycholog stwierdziłby, że wszystkie jego ekscesy w dorosłym życiu są próbą powrócenia do tego okresu, gdy ktoś jeszcze mógł go karać i okazywać tym samym troskę o jego postępowanie. Zupełnie tak, jakby wszystko to, co Natsume robił podczas swojej nauki poza domem, robił wyłącznie z myślą o tym momencie, kiedy Ryunnosuke mu robi wykłady. Dobrze wiedział, że będą go drażniły, bo jest dorosły, bo wie lepiej, bo jakim prawem i tak dalej.
Ale i tak czuł się lepiej. Bo ktoś nad nim czuwa.
W tym momencie jednak Ryunnosuke opanował się, a Natsume zagryzł wargę niemalże do krwi.
„Mam nadzieję, że niczym Cię nie uraziłem.”
Nie odpowiedział. Nie tylko dlatego, że wolał zbyć go urażonym milczeniem. Po prostu nie był pewny, czy zapanuje nad głosem. Coś się popsuło – ale co?
Ciepło ciała Hashimoto czuwającego przy łóżku, do którego niegdyś był tak przyzwyczajony, nagle wydało się być obce i odległe. Gdy Ryu go pocałował, tak jak kiedyś, gdy miał osiem lat i wciąż lękał się potwora w głębi sypialni, Natsume poczuł się, jakby przyjaciel kopnął go z całej siły w żołądek.
Ryuu-niisan, dlaczego na mnie nie krzyczysz?

***

Nie, nie miał udanego snu. Prawdę mówiąc, nie miał żadnego snu. Po stosownym czasie sam wyrównał sobie oddech, panując nad nim tak, jak nauczył się to robić w trakcie ćwiczeń. Zamknął swobodnie oko i wyciszył umysł, usiłując przekonać Ryunnosuke, że śpi. Najwidoczniej wychodziło, bo w pewnym momencie Hashimoto podniósł się i opuścił pomieszczenie.
Natsume nie spał całą noc, jedynym okiem tępo wpatrując się w drewniany sufit. Myślał. O sobie, o stolicy, o swojej żonie, o Ryu, o ojcu, o ciążącym na nim obowiązku.
- Nie śpię – powiedział naturalnym, obojętnym tonem, gdy Ryunnosuke przyszedł go budzić. Wstał niespiesznie, poprawiając kimono, które w nocy zsunęło mu się z ramion. – Każ przygotować mi śniadanie. Zorientuj się, czy ojciec już się obudził i czy mnie wzywa.
Miał nadzieję, że Hidetora przyjmie go jeszcze w sypialni. Oznaczałoby to, że wizyta ma charakter nieoficjalny, rodzinny, a nie klanowy. Mógłby wtedy szczerzej i konkretniej porozmawiać z ojcem, a, szczerze mówiąc, potrzebował tego.

Natsume

Rejestracja : 08/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Ryunnosuke on 26.12.13 22:07

- Oczywiście, zaraz się tym zajmę. – Odłożył ubrania na komodę i udał się na zewnątrz, by zająć się powierzonymi zadaniami. Najpierw rozkazał napotkanym służką czym prędzej szorować do kuchni i szykować śniadanie dla młodego panicza. Dziewczęta rzecz jasna nie miały nic przeciwko, zaraz uciekły przed Ryunnosuke zabierając się za rozkaz, któyy najwyraźniej zamierzały natychmiast wykonać. Pokręcił tylko głowa z niedowierzaniem. Dlaczego w ten sposób nie mogła funkcjonować cała służba i wykonywać jego poleceń bez szemrania? Ach tak, bo to były kobiety spragnione widoku panicza Natsume, miały nadzieję na ujrzenie go jeszcze nie całkiem rozbudzonego. Nie zamierzał zawracać tym sobie głowy, dlatego udał się do Konat Hidetory.
Nim wrócił z drugiej części zamku z pokoju Natsume dochodziły niepokojące chichoty młodych panienek. Niech te wszystkie cholerne służki szlag jasny trafi. Czasami naprawdę doprowadzały go do szału.
- Chyba jasno się wyraziłem, byście jedynie przyniosły śniadanie. – Zgromił dziewczęta chłodnym wzrokiem, a te w te pędy uciekły przed mężczyzną w kierunku kuchni. Pokręcił głową ze zrezygnowaniem i spojrzał w kierunku Natsume. Jeżeli sam się nie ubrał, to zgarnął przyszykowane ubrania pomagając mu się przebrać.
- Hidetora-sama przyjmie Cię w sypialni. Kazał przyjść niezwłocznie. – Spojrzał w kierunku pozostawionego śniadania, które było ledwo dojedzone.
Ile razy musze Ci mówić byś się odpowiednio odżywiał. Mam Cię nakarmić? Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. – Spojrzał na niego z ukosa widocznie niezadowolony, że jego panicz niczego się nie nauczył przez te długie lata. A tyle razy wpajał mu, by jadł śniadanie.

Ryunnosuke

Rejestracja : 10/12/2013
Liczba postów : 18


Powrót do góry Go down

Re: Prywatna sypialnia Natsume

Pisanie by Sponsored content Today at 15:24


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach