Kei

Kei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kei

Pisanie by Gość on 11/01/14, 03:47 pm

Imię i nazwisko: Choć jego pochodzenie jest dosyć dziwne to imię akurat zostało wybrane typowo japońskie Tatsuya. Jednakże nazwisko pojął po matce i jej arystokratycznym, a nawet baronowym rodzie de Grey. Z racji tego, że wielu japończyków tak na dobrą sprawę miała problemy z wymówieniem angielskiego nazwiska, tak też w ten sposób zaczęto na niego wołać Kei. Przyzwyczaił się do pseudonimu bardziej niż do imienia lub czegokolwiek, tak też podpisuje swoje prace.
Wiek: Po świecie stąpa już całe 34 lata, czy to dużo? Chyba jeszcze nie odpowiednio.
Profesja: Samuraj
Status: Z racji tego, iż nie widziało mu się dołączenie do jakiegokolwiek klanu, podporządkowanie się komuś. Przez jego wolną naturę postanowił podróżować po świecie dzięki czemu zyskał miano Ronina.
Wygląd: Nie jest on typowym japończykiem, ma pochodzenie w połowie angielskie, a dokładniej brytyjskie. Choć jego oczy są nieco skośne, nie mają barwy najczęściej spotykanej wśród tutejszych. Mianowicie patrzy zielono-złocistymi ślepiami, które idealnie komponują się z burzą długich, rudawo-czerwonych włosów, które odziedziczył od swojej matki. Jak na te czasy należy do facetów dosyć wysokich, bo mierzy aż 186 centymetrów. Nie ma wystających warstw tłuszczu, jest człowiekiem wysportowanym, umięśnionym. Szeroki w barkach, tors wręcz wymarzony w kształcie litery "V". Wszystko jest wynikiem wieloletnich już treningów od małego. Ubiera się różnie, z reguły typowo japońsko w kimona, choć zdarza się, że ma na sobie coś charakteryzującego akurat Wielką Brytanię. Otóż matka mu pozostawiła kilka ciuszków, które zapożyczyła od dziadka mężczyzny.
Zęby proste, wszystkie na swoim miejscu. Mimo nie przykuwania większej uwagi do ich higieny są bialutkie wbrew pozorom. Twarz podłużna, rysy mocne, skóra mimo wieku wciąż w dobrej kondycji dzięki ziołom i maseczkom, które to sobie z nudów sam przygotowuje.
Na lewym ramieniu widnieje wiecznie zakryty tatuaż, przedstawiający sowę. Identyczną do puchacza, który z nim podróżuje.
Charakter: Jaki jest ten rudzielec? Ciekawi was, co? Nigdy nie umiał się przystosować do reguł wpajanych mu w samurajskiej szkółce, tak też w ten sposób różni się od swych pobratymców po fachu. Należy do osób będących "duszą towarzystwa", rozgadany, wiecznie uśmiechnięty. Choć leniwy to i tak stara się to przełamać i robi wiele rzeczy. Został wyuczony, by walczyć i taki też jest, jednakże stara się omijać różne bójki szerokim łukiem. Stara się być pokojowym człowiekiem, wręcz pacyfistą. Nigdy nie sięgnie do rękojeści miecza jeśli jego życie, lub innej osoby nie będzie zagrożone. Właśnie! Chętny do pomocy wszystkim i każdemu, nie chce za nic pieniędzy.
Typowa wolna dusza! Nigdzie go się nie uwiąże, nigdzie nie zostaje na dłużej niż rok. Podróżuje, bardzo dużo... Wraz ze swoim koniem przemierzyli najróżniejsze tereny Japonii, rysując je w swoim notesiku. Jego chęć do pomagania spowodowała zainteresowanie ziołami, ziołolecznictwem, nie ogranicza się do ludzi, również zwierzątka, które spotyka. Czy to ptak ze złamanym skrzydełkiem, czy jakieś inne zwierze...
Gdyby miał być wilkiem można rzec, że byłby samcem alfa. Jest dominantem, gdy ktoś się z nim nie zgadza ma go gdzieś, nie toleruje innego zdania sprzecznego z jego. Dosyć dziwne, ale no cóż... Jest ateistą, nie wierzy w istnienie jakiejś siły wyższej. Można powiedzieć, że wierzy w siebie samego i to mu stanowczo wystarcza.
Umiejętności:
*Rysowanie- rysuje pięknie, wręcz idealnie. Zawsze skupia się na najdrobniejszych szczegółach, ot taki talent.
*Fotograficzna pamięć- coś co ma wrodzone w siebie, niezwykle łączy się z jego hobby rysowaniem, co daje idealne portrety różnych miejsc, które tylko widział, a nie zostawał na dłużej.
*Sztuki walk: karate i jujitsu
*Posługiwanie się bronią białą: katana, wakizashi
*Jazda konna
*Zielarstwo, ziołolecznictwo- ot takie hobby... Jako, że podróżuje po kraju kwitnącej wiśni to jego pojęcie na ten temat jest dość spore.
*Taktyka
*Taniec: walc wiedeński, którego nauczył się od matki.
Ciekawostki:
-W połowie jest anglikiem, o tym jakim cudem się to stało jest w historii.
-Do szkoły samurajów został wysłany dopiero mając jakieś 11 lat, wcześniej spędzał czas z matką, która uczyła go innych przydatnych rzeczy jak i kształciła jego artystyczną duszę.
-Od początku odznaczał się dobrym refleksem i łatwością w użyciu broni białej.
-Jest wolną duszą, która podróżuje po kraju poznając wiele ciekawych i pięknych miejsc. Zawsze towarzyszy mu jego najbliższy przyjaciel, ogier którego nazwał Ringo. Imię wzięło się stąd, że koń uwielbia jeść jabłka.
-Oburęczny.
-Ma mocną głowę, choć nie toleruje alkoholu od jakichś 3 lat.
-Jest człowiekiem pokojowym, nie jest skory do bójki. Póki sytuacja go do tego nie zmusi nawet nie pokazuje broni, które są zwykle przykryte.
-Uwielbia, a wręcz kocha zwierzęta. Szczególnie ptaki i konie są jego miłością. Za nim zawsze oprócz chodzącego konia jest latająca sowa, wychowana przez niego jako drobny zwiadowca. Z natury szuka ona "pięknych" i "widowiskowych" miejsc, choć nawet widząc jakieś niebezpieczne sytuacje ostrzega mężczyznę. Jest to samiec puchacza japońskiego zwany "Eimei", co po prostu znaczy mądry.
-Umie pisać, czytać i mówić po japońsku oraz angielsku.
-Jest tak zwanym "doradcą zewnętrznym" cesarza, a raczej byłego cesarza. Jego rola polegała na oddzieleniu się całkowicie od cesarskich pałaców, podróżowaniu po świecie i ewentualnym wsparciu władcy. O istnieniu takowego doradcy wiedział tylko sam cesarz wraz z trójką jego synów, którzy szkoleni byli na przyszłych władców i musieli poznać ten drobny sekrecik. Dobry przyjaciel rodziny o którym nic nie wie, kiedy cesarz miał problem to mówił, a rysownik starał się, żeby go nie było jeśli był w pobliżu. Kontaktowali się dzięki Eimei, czyli sowy czerwonowłosego, tak też się stało, że trójka książąt również poznała kuriera i bez problemu by go rozpoznali jeśli jeszcze pamiętają o owym człowieku.
Historia:
Chyba na początku wypadałoby nieco opowiedzieć o jego pochodzeniu. Otóż ród de Grey to baronowa rodzina prosto z Wielkiej Brytanii. Młoda kobieta, mając zaledwie 14 lat została oddana japońskiemu arystokracie, jako żona. Ot zwykła, prosta i często spotykana w tamtych czasach transakcja między arystokracją z różnych krajów. Młodziutka jeszcze Caroline, bo tak jej było na imię nigdy nie pokochała swego męża. Wiadomo, ślub z przymusu, ale co poradzić? Taka była wola jej ojca, a bała się mu przeciwstawić. Tak też sobie żyła w Japonii, wzięła różne rzeczy ze swojej ojczyzny i tak też się tutaj znalazła. Uczyła się tutejszej tradycji od japońskich służek, które jej pomagały przy panowaniu nad wiejską rezydencją. Parę lat później zaszła w ciąże z japońskim małżonkiem. Mimo, iż nie chciała dziecka z tym człowiekiem, to jak już się stało postanowiła je urodzić, w końcu to również jej syn, warto go pokochać. I tak też pojawił się w połowie japończyk, a w połowie anglik w tym kraju.
Wychowywany został w tradycji japońskiej, a w sekrecie uczony różnych ciekawych rzeczy. Caroline była od małego uczona, więc jej zdolności były na wysokim poziomie. Swą wiedzę też przekazała jedynemu dziecku. Nauczyła go za młodu pisać, czytać oraz mówić po angielsku, a w międzyczasie służki go podszkalały w japońskim. W ten o to sposób posługuje się dwoma językami. Matka zawsze chciała mieć partnera do walca wiedeńskiego, ponieważ zawsze trafiała na bogaczy, którzy nie umieli uszanować tego, że kobieta również musi zrobić krok i najprościej w świecie ciągneli ją za sobą. Wracając do tego, nauczyła go również znanego walca wiedeńskiego.
Dzieciństwo miał szczęśliwe. Choć odznaczał się od innych dzieci, które mieszkały dosyć niedaleko, to nie było większych problemów z zaprzyjaźnieniem się z nim. Mimo jego odmienności był tolerowany przez rówieśników. Już od małego odznaczał się talentem artystycznym, matka chętnie dawała mu ołówki, które wzięła z sobą i tak sobie rysował. Nigdy nie umiał czegoś zrobić pędzlem, prócz wielkiej plamy farby.
Ojciec był niegdyś szanowanym wojownikiem cesarstwa, więc postanowił syna wysłać gdzieś gdy tylko ukończył 11 lat. Wtedy o dziwo wszystko zostało troche pokrzyżowane. Otóż zostali zaatakowani... Przez kogo? Nie wiadomo, byli to skrytobójcy, najwyraźniej dostali zlecenie na bogaczy. Ah, te walki między arystokracją i ich biznesami! Kto w tej rzezi przeżył? W sumie tylko czerwonowłosy młodzieniec, który został znaleziony nieopodal w lesie. Zabrany do nieznanego mu wcześniej miejsca, obudził się na podłodze. Wszędzie ciemno, jedynie zapalona mała świeczka, a przy niej siedzący człowiek. Długowłosy, starszy mężczyzna.
Gdzie trafił tym razem? Los zdecydował dać mu szansę na życie wojownika, a nie rysownika... Właśnie wtedy zostało mu uświadomione, że trafił do znanej szkoły samurajskiej. Do szkoły, która po prostu wypuszcza w świat prawdziwych wojowników, oddanych swemu panu. Były z nim nielada problemy, choćby z powodu jego wolnościowej natury. Jednakże udało im się go wyszkolić. Ba! Nawet bardzo dobrze to wyszło, bo ze swojego rocznika, jeśli tak to można powiedzieć... Należał do najlepszej trójki, zajmując dokładnie drugie miejsce.
Tuż po jej ukończeniu wyruszył w świat i tak o to sobie podróżuje jako człowiek wolny od wszelkiego zła okalającego ten nieszczęsny świat. Spotkał wielu ludzi, ba! Nawet samego cesarza gdzieś się zabawiającego jako niby zwykły mieszczanin wśród zwykłych mieszkańców podczas miejscowego święta. Niczego nie świadomy czerwonowłosy spędził z nim dosyć burzliwe dni, bo zgarnął go biorąc za bezdomnego i wziął pod swoje skrzydła. Nie zwracając większej uwagi na świtę cesarską, która gdzieś zgubiła swego pana. Nawet Ieyasu kolokwialnie mówiąc stał się dłużnikiem. Ot zwykły gest ze strony mężczyzny spowodował chęć odpłacenia się. Co takiego zrobił? Spuścił łomot paru japończykom chcących rozkwasić mordeczkę cesarza, tak z czystej tradycji bicia innych. Czym to się skończyło? W sumie dwójka mężczyzn zaprzyjaźniła się z sobą, zżyli się trochę, a sam Kei dowiedział się prawdy o nowym przyjacielu. Ten zaproponował pracę w pałacu, jednakże rysownik odmówił. Powiedział, że jest podróżnikiem i ważne są dla niego jego rysunki, więc nie ma zabiaru zatrzymywać się w jednym miejscu na stałe. Wzamian za to stał się tak zwanym "doradcą zewnętrznym"... Spotykali się czasem poza pałacem, choć jednak starali się utrzymywać kontakt typowo listowny, a wszystko dzięki małej sowie. Ronin przy okazji poznał trójkę jego dzieci, samych chłopców. No, ale tyle mu starczało wtedy, nic więcej nie potrzebował. Co się stanie później w jego jakże ciekawym żywocie? Zobaczymy, oj zobaczymy. Na razie trzymajmy kciuki, żeby nie złamał swych poglądów na bardziej mordercze, bo będzie ciężko z nim.
Multikonta: Brak takowych.
Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kei

Pisanie by Izanami on 12/01/14, 07:37 pm

avatar

Wiek : 20 lat
Status społeczny : arystokrata
Stan cywilny : panna
Profesja : ninja

http://kikunohana.forumpl.net/t93-kaori-izanami-shiroyama#116 http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/

Zobacz profil autora Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach