Kao

Kao

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kao

Pisanie by Gość on 15/12/13, 03:01 am

Imię i nazwisko: Kitsune Kao
Wiek: 18
Profesja: Samuraj
Status: Samuraj

Wygląd:
  Zaczynając od górnych partii ciała Kao, na pierwszy rzut oka dostrzec można dbałość o luźno ułożone kruczo czarne pasma równych, długich włosów, związanych w dwa ogony. Kolor jej dużych, zblazowanych oczu, żyjący w komponującej się symbiozie z barwą włosów, również czarny. Co do karnacji lesbijki, jest dość blada, bez znamion, nieprzyjemnych odbarwień czy wyprysków. Przechodząc do budowy ciała, mierzy 160 cm. co jak na damskie standardy nie czyni ją straszliwie niską, ale też nie możliwie wysoką. Figura dziewczyny jest dość urokliwa, szczupła, może nawet odrobinkę koścista, choć nie ujmuje jej to nic a nic. Waży niezbyt proporcjonalnie do wyglądu 46 kg, budowa ciała może nie jest powalająco zbliżona do osy, a to za sprawą drobnych bioderek, do tego niewielkie piersi, choć to kwestia gustu.
 A teraz czas na ubiór. Dziewczyna adekwatnie do osobowości, wygody oraz panującej mody, stylizuje się dość przewiewnie, choć to kwestia wielu czynników. Zaczynając od szczytu, czarne włosy Kao, spinają dwie złote obręcze, podtrzymując je tym samym w zamierzonej kombinacji. Pomijając bieliznę, której nie nosi, zakłada czarne kimono do połowy ud, by nie krępowało ruchów, zaś pod nią szarą nagajuban. Powyższe związuje w pasie czerwonym obi, splecionym z tyłu w dużą kokardę. Stopy chronią zōri, wykonane z barwionego na czarno i lakierowanego drewna. Ogólnie strój wydawałoby się pozornie niewygodny, choć obyta z onym Kao, czuje się jak ryba w wodzie.

Charakter:
  Dosyć ciężko opisać osobowość Kao, z resztą jest to uzasadnione. Cóż, na jej charakter składa się masa bodźców, takie jak stan pogodowy. Bo zazwyczaj, jeśli dziewczyna nie ma większego powodu do radości, w czasie pory deszczowej jej samopoczucie diametralnie spada. Co zaś się tyczy przykładowo warunków sprzyjających, takich jak pora słoneczna, bywa odwrotnie. Ale są to jedynie przykłady, bo bywa że przyglądając się szumiącemu za oknem deszczowi, uspokaja się, a nawet czerpie z owego widoku przyjemność, tak jak i z gry na Shakuhachi czy nanoszeniu na biały papier swych wybujałych fantazji.
 Zazwyczaj, stara się zachować odrobinę sceptycyzmu wobec innych, nie dać się ponieść emocjom co rzadko jej wychodzi. Co innego się ma oczywiście gdy przykładowa dama wpadnie jej w oko. Z reguły w takim przypadku wypełza z kokonu poirytowanej maluczkimi, i stara się, skłonić ową statystyczną damę ku sobie. A ma warunki, i nie mam tu na myśli wizualnych.
  Jest dość wyrachowana, zdecydowanie inteligentna, przebiegła i władcza. Jeśli ma już jakiś cel, stara się go osiągnąć, nie licząc się z nic nie wartymi postronnymi ludźmi.
 
Umiejętności:

  • Literatura - Zazwyczaj tworzy dla spokoju ducha, choć i w świecie zaistniało wiele powieści spod mon'u klanu Kitsune.
  • Gra na Shakuhachi
  • Arcymistrzyni we władaniu kataną
  • Dyplomacja
  • Taktyka
  • Dowództwo

Ciekawostki:

  • Na imię jej Kaoruhi, ale jako że go nie cierpi ogranicza do "Kao".
  • Przez odczucie braku matki, żywi głębszym zainteresowaniem raczej kobiety.
  • Aktualnie jest sierotą.

Historia:
  Matka Kaoruhi, Hisae, była kobietą dość drobnej budowy, jak i słabego organizmu. Co było wielkim zagrożeniem, gdy o przetrwaniu klanów decydowało potomstwo, którego choć się starała, nie mogła dać swemu ukochanemu. Ojciec Kao, mógł wszakże spłodzić następcę z inną kobietą, jednak choć często targany wątpliwościami, nie był w stanie spojrzeć na którąkolwiek prócz Hisae.
  W końcu nastąpił przełom, a świętowaniu nie było końca. Ku radości Manabu i klanu, brzuch Hisae się zaokrąglił, i niebawem miał przyjść na świat potomek rodu Kitsune. Radość jednak, pewnej wietrznej nocy, niczym proch kościany, rozwiała się budząc smutek i żal, przerwana wrzaskiem bólu rodzącej kobiety, i cichszym nowo narodzonego następcy. Owym następcą okazała się Kaoruhi, zawiedziony Manabu opadł na kolana przy umierającej ukochanej. Kobieta nie mogła być daimo, jednak Manabu, wysłuchując ostatnich słów żony, kazał przynieść katanę, tak jak należało to robić przy narodzinach samuraja, po czym przeciął pępowinę, poprzysięgając że wychowa Kao jak mężczyznę, by kiedyś odziedziczyła władzę w klanie i stała się pełnoprawnym wojownikiem.
  Manabu by zastąpić w nauczaniu zmarłą żonę wydał sporo pieniędzy, na instruktorów i nauczycieli mających przelać na rozwijającą się Kao dar wiedzy. Dzięki tak wyszukanej edukacji, oraz wrodzonej bystrości w wieku 10 lat dziewczyna zakończyła podstawowe szkolenia, i zbliżał się czas na posmakowanie krwi, którą jako samuraj miała przelać niejednokrotnie. Jednak jej pierwsza walka nie miała rozegrać się na tyłach, przeciw związanemu jeńcowi, ale w polu, wśród pełnoprawnych wojowników...
  Słońce igrało wśród traw, poruszających się faliście w delikatnym, suchym wietrzyku. Taki spokój, symbioza natury, ironicznie deptana końskimi kopytami, zaczerwieniona od krwi, i od łez, nie samurajów, oni nigdy nie płakali. Stojąc w równym rzędzie, spoglądali ze wzgórza na wyłaniającą się od strony lasu szarżę przeciwników.
- Kao, tym razem ty ich zatrzymasz. To będzie twój chrzest ognia, jeśli przeżyjesz, pokażesz innym klanom że klan Kitsune nie osłabnie gdy moje prochy rozwieje wiatr. - Manabu jedynie kątem oka, chłodno spojrzał za odjeżdżającą dziewczynką, wyglądającą śmiesznie, gdyby nie dwaj przyboczni, nie oddalający się od niej na krok.
  Słońce piekło, piekło lada moment miało się rozciągnąć na małej równinie z prawej flanki, z której chcieli uderzyć podzieleni strategicznie przeciwnicy. Płytki lamelowe wpijały się nieprzyjemnie w ramiona, nie pisnęła nawet gdy ojciec zaciskał paski zbyt mocno, teraz żałowała. Znała ból, go także musiała poznać, by stać się samurajem. Mon klanu powiewał na plecach, w rytm delikatnego wiatru, siły były raczej wyrównane, wyciągając katanę, dziewczynka nakreśliła oną, prostą linię w powietrzu, konni ustawili się w rzędzie. Wrogowie zwolnili, czyniąc to samo, zaledwie sto metrów przed nimi. Jeździła konno fatalnie, bała się że spadnie pod kopyta wrogów, i zostanie zadeptana, zginie niehonorowo. Chciała by choć raz ojciec był z niej dumny, choć raz. Nie płakać, jeśli będzie trzeba, zginąć z honorem, może będzie dumny. Unosząc katanę w górę, wysunęła ją delikatnie do przodu, dając znak do ataku, chciała przejąć inicjatywę nad wrogiem, nabrać impetu.
  Ruszyli, wrogowie dwie sekundy po nich, wpijając się w szyję konia Kao walczyła o odwagę, by spojrzeć na pędzących z naprzeciwka wrogów, poczuła jak coś ciepłego cieknie po jej nodze, gdyby nie śmiertelna bladość, pewnie by pokryła się czerwienią jak rak ze wstydu. To dodało jej sił, tak jak powiedział ojciec, musiała i im pokazać. Zanurzyli się w szeregach rywali, obok jej głowy śmignęła strzała, potem druga, trafiła konia. Nie była w stanie utrzymać się na stającym dęba wierzchowcu, jedyne czego nigdy nie była w stanie przyswoić, to zwierzęta, które nie przyswajały nigdy jej siły perswazji, choć wielokrotnie próbowała przemówić im do rozumu.
  Zerwała się niemal natychmiast, czując dziwną energię w piersi, w żyłach, miała ochotę skakać. Podniosła katanę, która wskutek upadku wypadła jej z dłoni, to był dobry moment, nadbiegał jeden z przeciwników, wiedziała że biegnie na nią, jakby pozostali przestali istnieć. Odskoczyła, cięła pod odsłoniętą pachwinę, dobiła w twarz, padł. Powiodła wzrokiem po walczących, dwaj opancerzeni olbrzymi przyboczni zapadli się pod ziemię. Postanowiła robić to co inni, walczyć. Wyłowiła pierwszego niezwiązanego starciem pieszego. Był wolniejszy, silny niechybnie, ale mniej zwinny i prostszy do trafienia, zamaszyste, ciężkie ciosy odsłaniały niespowite pancerzem boki. Zamierzyła się do ciosu, nie zdążyła, kopnął ją w krocze, odrzuciło ją pod siłą uderzenia. Zaciskając zęby zerwała się na równe nogi. Zdziwiony przeciwnik przez moment patrzył na nią zdziwiony, miała na głowie hełm, przypomniała sobie. Zrzucając z głowy ciążący garnek, przez sekundę napawała się zdębiałą miną wielkoluda. Jednak trwał ten stan moment, zwarli się ponownie, tym razem unikając cięcia odskoczyła w bok, podcinając mu ripostą prawe kolano. Przyglądała się mu jak leżał powalony, próbował się natychmiast zerwać, nie mógł.
  Kolejny raz nie wiedziała co uczynić, wlepiała w niego rozszerzone źrenice, on nawet nie drgnął, nie prosił by go pozostawiła, leżał czekając. Kolana dygotały jej, uginając się niczym równie podcięte, spojrzał na nią zniecierpliwiony. Powoli, siłą woli stawiając kroki, zbliżyła się, opierając klingę na piersi wroga. Przenosząc ciężar ciała na katanę, zatopiła ją w ciele wielkoluda, po czym nadal opierając się na broni opadła na kolana. Po policzkach stróżkami, ciekły łzy, krew i łzy, i skąpana w nich ziemia, o falujących na wietrze stratowanych już trawach.
  Wygrali, nieśli ją niczym maskotkę na ramionach, miała dłonie ubabrane we krwi, wszyscy byli dumni. Wiele jeszcze się wydarzyło, wiele przeżyła, z wiekiem nabierając doświadczeń i... braku skrupułów. W końcu przejęli władzę w cesarstwie, bez skrupułów dokonując krwawego i zdradzieckiego rokoszu, jeśli tak to można nazwać. Wkrótce, zmarł Manabu, prawdopodobnie śmiercią naturalną, a władzę w klanie podjęła następczyni, Kao.
 
Multikonta brak
Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kao

Pisanie by Izanami on 15/12/13, 12:27 pm

avatar

Wiek : 20 lat
Status społeczny : arystokrata
Stan cywilny : panna
Profesja : ninja

http://kikunohana.forumpl.net/t93-kaori-izanami-shiroyama#116 http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/ http://kikunohana.forumpl.net/

Zobacz profil autora Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach